Wywiad z Rogerem Federerem
Widziałem koncert Lennego Kravitza w Paryżu. To było coś niesamowitego, miał genialny kontakt z publicznością. Chciałbym móc kiedyś doświadczyć czegoś podobnego. Jak byłem młody próbowałem sił w muzyce, trochę grałem na gitarze i pianinie, ale potem dałem spokój. Lepiej niż z gitarą radziłem sobie z rakietą - mówi najlepszy tenisista świata Roger Federer w wywiadzie dla niemieckiej agencji DPA.
Ekskluzywny wywiad z liderem tenisowych rankingów ukazał się w poniedziałek. Federer mówi m.in. o swoich rekordach, o tym kiedy zamierza skończyć karierę, a także o życiu prywatnym.
O rywalizacji z Nadalem…
Nadal jest moim największym rywalem, ale też kolegą. Spędziliśmy sporo czasu razem w zeszłym roku między turniejem w Szanghaju, a pokazówką w Seulu. Bardzo dobrze się rozumieliśmy. W innych okolicznościach to Rafael Nadal byłby liderem rankingu i pewnie zadomowił by się tam na długo.
O French Open….
Wygranie Rolanda Garrosa jest moim głównym celem w tym sezonie.
O Pucharze Davisa…
Nie gram w reprezentacji, bo uważam, że kalendarz jest źle skonstruowany. Puchar Davisa powinien odbywać się zawsze w tygodniu po dużych imprezach - Australian Open, Miami, czy US Open. Wtedy na pewno grałbym w reprezentacji Szwajcarii. Teraz pojawiam się tylko wtedy, gdy reprezentacji grozi spadek z Grupy Światowej.
O tym, że jest zły na media…
Nie podoba mi się pogoń mediów za opisywaniem moich rekordów, tyle razy powtarzałem, że są one dla mnie drugorzędne. Najbardziej wkurza mnie pisanie, że jestem większy, czy lepszy niż legendy sprzed lat. Porównywanie mnie ze sportowcem wszech czasów Muhammadem Ali, czy legendami tenisa, nie ma sensu. Tym wszystkim ludziom należy się szacunek.
O swoich dwóch marzeniach z dzieciństwa…
Strzelić przewrotką gola w finale MŚ w piłce nożnej lub wygrać Wimbledon, po wspaniałym meczu, po którym padam na kolana jak mistrzowie sprzed lat, których widziałem w telewizji.
O dziewczynie…
Moja dziewczyna Mirka Vavrinec jest najważniejszą osobą w moim życiu, obok rodziców. Jestem jej wdzięczny za to co robi, że potrafi zdjąć ze mnie część presji jaką wywierają media, że we wszystkim mi pomaga. A robi to bezinteresownie, po prostu sprawia jej to wielką frajdę. Mirka kiedyś zostanie pewnie moją żoną.
Ona potrafi czekać na mnie godzinami podczas turniejów, dlatego ja nie mam żadnych problemów, by chodzić z nią na 10-godzinne zakupy, kiedy jesteśmy na urlopie…
O końcu kariery…
Mówiłem to już wiele razy - chcę grać w tenisa do 2012 r., czyli do igrzysk olimpijskich w Londynie.